Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku niewyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Konferencja międzynarodowa "Pracownicy migracyjni na rynku pracy – ocena sytuacji z perspektywy wschodniej i zachodniej Europy"

W dniach 19-20 września 2017 r. w Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog” im. Andrzeja Bączkowskiego odbyła się międzynarodowa konferencja pt. „Pracownicy migracyjni na rynku pracy – ocena sytuacji z perspektywy wschodniej i zachodniej Europy”, zorganizowana przez Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog”, Polskie Stowarzyszenie Pracowników Migracyjnych oraz Fundację F. Eberta we współpracy z Europejską Federacją Związków Zawodowych Przemysłu Spożywczego, Rolnictwa i Turystyki (European Federation of Food, Agriculture and Tourism Trade Unison – EFFAT) oraz Europejską Federacją Pracowników Budownictwa i Przemysłu Drzewnego (European Federation of Building and Woodworkers – EFBWW/FETBB). 
Otwierając spotkanie, zastępca Dyrektora Departamentu Rynku Pracy w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Magdalena Sweklej wyraziła zadowolenie z zorganizowania konferencji o tematyce migracyjnej, która jest wspaniałą okazją do wymiany opinii i doświadczeń, a dzięki zaproszeniu gości z różnych krajów jest także doskonałym forum oceniającym migrację z punktu widzenia państw przyjmujących i państw wysyłających pracowników. Jak zauważyła, Polska jest w tej szczególnej sytuacji, gdyż do niedawna mieliśmy tylko doświadczenia związane z emigracją obywateli, zaś aktualnie przyjmujemy coraz więcej migrantów, głównie zarobkowych. „Z punktu widzenia kraju przyjmującego migranci pozwalają zachować równowagę na rynku pracy, wypełniać lukę demograficzną i pozyskiwać kompetencje, o które ciężko na rodzimym rynku pracy. Dla kraju wysyłającego migracja tymczasowa pracowników, czy w ramach UE i swobodnego przepływu pracowników, czy poza kraje unijne, może stworzyć szereg pozytywnych kompetencji związanych z nabywaniem przez pracowników nowych umiejętności i doświadczeń czy, o czym należy pamiętać, z transferami pieniężnymi z zagranicy” – mówiła. Według dyr. Sweklej Polska jest na razie jeszcze krajem emgiracyjno-imigracyjnym. Wielu Polaków wyjechało z kraju głównie z powodu poszukiwania pracy, a na rynek pracy napłynęli cudzoziemcy, wypełniając luki, które ci wyjeżdżający stworzyli. Według danych GUS z końca 2015 r. poza Polską przebywało ok. 2,4 mln polskich obywateli. W 2017 r. zarejestrowano już ponad 1,2 mln oświadczeń pracodawców o zamiarze zatrudnienia cudzoziemców z 6 państw (Armenii, Białorusi, Gruzji, Mołdawii, Rosji, Ukrainy). Według danych dot. tych oświadczeń wynika, że zarejestrowano je dla 850 tys. cudzoziemców i ponad 65 tys. pracodawców. W Polsce najliczniejszą grupę pracowników cudzoziemskich stanowią Ukraińcy, którzy najczęściej pracują w branżach: budowlanej, przetwórstwie przemysłowym, rolnictwie, gastronomi, transporcie, handlu i opiece domowej. „Rośnie, co nas bardzo cieszy, liczba imigrantów z wyższymi kwalifikacjami, czy ze specyficznymi kwalifikacjami, które są potrzebne na polskim rynku - dot. to głównie kierowców samochodów ciężarowych czy specjalistycznych zawodów budowlanych. Coraz częściej też cudzoziemcy zatrudniani są przez agencje pracy tymczasowej. W Polsce rośnie zapotrzebowanie na pracę cudzoziemców. Obecnie mamy jedną z najlepszych sytuacji na rynku pracy, na który wchodzą roczniki niżu demograficznego, co w konsekwencji zmienia liczbę ludności w wieku produkcyjnym zmniejszając ją. Nadal, choć w mniejszej dynamice, utrzymuje się emigracja zarobkowa z Polski. Zakładając, że te trendy w najbliższym czasie nie ulegną zmianie to liczba migrantów w Polsce będzie rosła. Staramy się na to reagować przygotowując odpowiednie rozwiązania prawne i uszczelniając te systemy, które funkcjonują do chwili obecnej i w których widoczne są nadużycia czy inne nieprawidłowości w ich stosowaniu. Niedawno, po wielu miesiącach konsultacji i uzgodnień została przyjęta przez Sejm, podpisana przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę i opublikowana nowelizacja ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy oraz niektórych innych ustaw, która dot. w szczególności pracy sezonowej i która wdraża w tym zakresie dyrektywę unijną dot. pracowników sezonowych z państw trzecich w Polsce. Ustawa modyfikuje ścieżkę krótkoterminowej pracy bazując na elastyczności tego rozwiązania wprowadzając konieczne ograniczenia. Z drugiej strony staraliśmy się znaleźć balans pomiędzy ograniczeniem nieprawidłowości a stworzeniem dobrych i elastycznych warunków. Przepisy, które wejdą w życie z dniem 1 stycznia 2018 r. przewidują również wiele rozwiązań, które promują zatrudnianie cudzoziemców na podstawie umów o pracę, zarówno do pracy sezonowej jak i krótkoterminowej, czy przedłużanie współpracy z tymi cudzoziemcami, którzy już sprawdzili się na polskim rynku pracy. Mamy świadomość, że przyjmowanie pracowników migrujących nie może w żadnym razie wiązać się z obniżeniem standardów pracy. Obecny rząd jest wierny zasadzie, że należy podejmować działania ilekroć występują problemy dot. polskich pracowników zatrudnionych za granicą, którzy wielokrotnie także korzystali z pomocy międzynarodowych, krajowych czy lokalnych związków zawodowych” – mówiła. 
Swoją wypowiedź Roland Feicht, Dyrektor Fundacji im. Friedricha Eberta w Polsce, rozpoczął od podkreślenia, że konferencja jest owocem wieloletniej współpracy Fundacji z polskimi związkami zawodowymi, z Ministerstwem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz z CPS „Dialog”, z którym Fundacja zorganizowała już dwie konferencje (w 2013 r. dot. młodych na rynku pracy w Europie Środkowo-Wschodniej i w 2015 r. dot. kwalifikacji i edukacji zawodowej). Fundacja współpracuje z międzynarodowymi, polskimi i niemieckimi związkami zawodowymi - od wielu lat realizuje projekty z Europejską Konfederacją Związków Zawodowych (EKZZ), a także z Europejską Federacją Związków Zawodowych Przemysłu Spożywczego, Rolnictwa i Turystyki (European Federation of Food, Agriculture and Tourism - EFFAT) i Europejską Federacją Pracowników Budowlanych i Przemysłu Drzewnego (European Federation of Building and Woodworkers - EFBWW), których przedstawiciele biorą udział w konferencji. Jak zauważył, szczególnie w budownictwie i rolnictwie mamy do czynienia z silną migracją na terenie Europy, która jest najdłuższa i najbardziej intensywna. 
Witając gości Iwona Zakrzewska, Dyrektor CPS „Dialog”, przytoczyła kilka istotnych danych Eurostatu z 2013 r. Polacy, którzy przybywają do innych krajów to najczęściej osoby młode w wieku 25-29 l. (30%), jako kierunek migracji wybierają najczęściej Irlandię (30%), Holandię (28%) i Norwegię (24%). Polska emigracja do Włoch jest bardzo sfeminizowana – 75% Polaków przybyłych do Włoch to kobiety; mężczyźni nieznacznie przeważali w Wielkiej Brytanii (wśród 29 tys. polskich obywateli 55% stanowili mężczyźni) i Holandii (52%). W Europie w 2013 r. największą liczbę emigrantów odnotowała Hiszpania (ponad 530 tys. osób), Wielka Brytania (ponad 300 tys.), Francja (ponad 300 tys.), Polska (270 tys.), Niemcy (259 tys.). Najmniej emigrantów opuściło Słowację (prawie 3 tys. osób), Maltę (5 tys.) i Estonię (ponad 6 tys.). 
Wykład wprowadzający wygłosił prof. Paweł Kaczmarczyk z Ośrodka Badań nad Migracjami Uniwersytetu Warszawskiego. W wielu krajach na świecie imigranci odgrywają kluczową rolę w populacji, a w większości krajów europejskich odsetek populacji imigrantów przekracza 10%. Niemcy są klasycznym przykładem kraju europejskiego, w którym emigracja stanowi strukturalny komponent procesów demograficznych. „Na wielu rynkach pracy krajów europejskich imigranci stanowią powyżej 10% całkowitej siły roboczej. Patrząc na trend pomiędzy rokiem 2007 i 2014 możemy zauważyć, że w większości przypadków jest on rosnący. Polska jest ciekawym przypadkiem, gdyż z danych OECD z 2016 r. wynika, że udział imigrantów w sile roboczej jest znikomy. Intersujące jest także, że pomiędzy rokiem 2007 i 2014 mieliśmy do czynienia z kryzysem finansowym i kryzysem gospodarczym, a pomimo tego ten proces zwiększania się udziału imigrantów w populacji wcale się nie zatrzymał i nie zmniejszył” - mówił. Według danych OECD, Polska jest krajem o znikomym udziale migrantów, ale z bardzo dużym udziałem migrantów dobrze wykształconych. Według podziału według motywów migrantów przybywających do krajów OECD najliczniejszą kategorię stanowią osoby, które przybyły z powodów związanych z rodziną – rodziny pracowników migrujących lub osoby mające status humanitarny. W krajach Unii Europejskiej mamy do czynienia z tzw. „free movement”, czyli swobodnym przepływem migracji, głównie migracji pracowniczej. W skali globalnej pracownicy migrujący wciąż stanowią najważniejszą kategorię, jeśli chodzi o przepływy migracyjne ogółem. Porównując pozycje pracowników migrujących i pracowników rodzimych (mieszkańców danego kraju) są one drastycznie różne. Pracownicy rodzimi mają dużo wyższe stopy zatrudnienia, czyli ich pozycja na rynku pracy jest dużo lepsza, zaś migranci są w o wiele większym stopniu zagrożeni ryzykiem bezrobocia. Z analizy danych dot. większości krajów OECD wynika ponadto, że migranci (16 i więcej lat) są dwukrotnie bardziej zagrożeni ubóstwem niż ma to miejsce w przypadku pracowników rodzimych. „W krajach naszego regionu, w Europie Środkowo-Wschodniej, wciąż dominującą kategorię stanowią migracje cyrkulacyjne. Problemem jednak jest napięcie demograficzne, które z jednej strony wynika z bardzo silnej emigracji oraz z wciąż niewielkiej migracji o charakterze osiedleńczym. Kwestia skutków i przyszłości migracji jest jak najbardziej otwarta” - mówił. Według danych Eurostatu na dzień 1 stycznia 2015 r. w Polsce przebywało ok. 110 tys. cudzoziemskich rezydentów (0,3% całej rezydującej populacji), w tym ok. 77 tys. stanowili obywatele krajów trzecich (tj. osoby niepochodzące z innych krajów UE) i Polska zajmowała ostatnie miejsce wśród krajów UE, jeśli chodzi o napływ imigrantów. Z kolei według danych GUS, na początku 2016 r. prawo do przebywania w Polsce, co najmniej tymczasowe, miało około 212 tys. cudzoziemców (większość na pobyt czasowy). Za sprawą imigracji z Ukrainy ta sytuacja się zmienia. W latach 2002-2011 nastąpił 3,5-krotny wzrost liczby imigrantów z Ukrainy zarejestrowanych na pobyt stały w Polsce. Dodatkowo drastycznie zwiększyło się to w roku 2014, po wybuchu konfliktu zbrojnego we wschodniej części Ukrainy: liczba obywateli Ukrainy, którzy uzyskali zezwolenie na pobyt stały była w 2014 r. dwukrotnie wyższa, a w 2015 – ponad czterokrotnie wyższa niż ta zarejestrowana w 2010 r. W 2011 r., kiedy przeprowadzany był Spis Powszechny w Polsce ustalono, że w Polsce było 55 tys. cudzoziemców; w roku 2016 r. zarejestrowano w Polsce 122 tys. zezwoleń na pracę, w większości dot. Ukraińców. W 2016 r. zarejestrowani 1,3 mln oświadczeń o zamiarze powierzenia zatrudnienia cudzoziemcowi, w roku 2017 zarejestrowano tych oświadczeń już ponad 1 mln. To oświadczenie jest tylko deklaracją woli i pozwala, np. na pozyskanie wizy, a liczba zarejestrowanych oświadczeń nie jest równoznaczna z liczbą imigrantów w Polsce. Polscy pracodawcy i imigranci mają tendencje to rejestracji większej liczby oświadczeń niż jest to konieczne. Rzeczywistą skalę napływu imigranckiego do Polski stanowi ok. 60%-70% tej liczby. 
Moderatorem części Blok 1 - Rynek pracy a sytuacja społeczno-ekonomiczna pracowników migracyjnych - z perspektywy związków zawodowych byli Thomas Hentschel (PECO Institut) i Agata Żuraw (Polskie Stowarzyszenie Pracowników Migracyjnych - PSPM). Arnd Spahn (EFFAT) zauważył, że Polska ma długą tradycję w wysyłaniu pracowników migracyjnych – już 100 lat temu polscy pracownicy związani z rolnictwem wyjeżdżali za pracą do Niemiec. W rolnictwie występuje szczególna sytuacja, bo najczęściej mamy do czynienia z pracownikami sezonowymi, którzy wyjeżdżają do pracy na krótki okres i zarobione pieniądze wydają w swoim kraju pochodzenia. We Włoszech w rolnictwie 95% ludzi pracuje na umowy czasowe, a tylko 5% na umowach na czas nieokreślony. Poza obszarem Morza Śródziemnego ok. 50% pracowników stanowią pracownicy migrujący, albo w obrębie jednego kraju, albo z innych krajów. „Biorąc pod uwagę jak nieludzko traktowani są, np. pracownicy bułgarscy we Włoszech w 2017 r. to hańba dla Europy” – mówił. 
Werner Buelen (EFBWW) mówił o sytuacji sektora budowlanego, który wiąże się z dużym natężeniem pracy, dużą rotacją oraz dużą ilością wypadków śmiertelnych i częstymi nadużyciami w stosunku do pracowników. Sektor budowlany obarczony jest złym wizerunkiem, a mobilność z nim związana nie sprzyja tworzeniu związków zawodowych. Często jest tak, że pracownicy pracują jednego dnia na jednej budowie, a drugiego przewożeni są na kolejną. Pojawiają się także coraz częściej nowe formy zatrudniania, np. można kogoś zatrudnić na kilka godzin. Patrząc na migrację należy pamiętać, że ludzie nie migrują dla zabawy i by poznać inne kultury tylko dlatego, żeby zarobić. W europejskiej branży budowlanej występują duże rozbieżności płac netto, np. średnie wynagrodzenie w Bułgarii wynosi 300 euro, a w Finlandii 2150 euro. Te różnice w wynagrodzeniach powodują, że pracownicy z Bułgarii wyjeżdżają do Finlandii i gotowi są pracować za 900 euro. Świat i społeczeństwo się zmienia i związki będą musiały także się zmienić oraz nauczyć się nowego sposobu komunikowania z ludźmi. Przykładem nowego modelu komunikacji może być pokazana na zakończenie strona internetowa dot. pracowników budowlanych i ich praw i płac w Europie, stworzona w 24 językach https://www.constructionworkers.eu/pl
Valentina Vasilyonova (Konfederacja Niezależnych Związków Zawodowych Bułgarii - CITUB) mówiła o tragicznej sytuacji bułgarskich pracowników we Włoszech. Obecnie 9 na 10 pomidorów i 90% winogron we Włoszech zostaje zebranych przez migrantów, głównie z Bułgarii. W swojej prezentacji pokazała zdjęcia z lipca 2016 r. przedstawiające pracowników bułgarskich z rodzinami, którzy żyli na południu Włoch w tzw. bułgarskim getcie – bez wody, mając zerowe warunki sanitarne, zbierając plony od marca do października za 5 euro za 1 godzinę pracy. W getcie żyły także dzieci (w wieku 1-14), a według danych żyło tam ok. 700 osób pochodzących z Bułgarii i innych krajów. Pracownicy pracowali często 12 lub więcej godzin, mieli zarabiać 25 euro za dzień, ale pośrednicy pracy zbierali haracz 5 euro za sam fakt dostania pracy. Jeden pośrednik zajmował się grupą pracowników liczącą 9-10 tys. w sezonie. „Według statystyk handel ludźmi w celach zarobkowych w Europie generuje kwotę ok. 3,5 mld euro, kwotę która jest kradziona ludziom ciężko pracującym. W lipcu 2016 r. przy pomocy włoskich związków zawodowych udało się wywrzeć presję na włoskie władze i zamknąć to getto” - mówiła. 
Z kolei Ivan Ivanov (Stowarzyszenie do Spraw Migracji Zarobkowej - EVW) pracuje we Frankfurcie w Niemczech i jego Stowarzyszenie stara się pomagać i reprezentować interesy bułgarskich pracowników migracyjnych. Doradztwo odbywa się w języku ojczystym pracownika, gdyż często nie zna on języka niemieckiego, ale także nie zna systemu prawnego, pada ofiarą oszustów i mieszka w tragicznych warunkach. Bułgarscy pracownicy migracyjni przyjeżdżają na krótki czas – szybki zarobek i szybki powrót do domu. Niestety często na miejscu, w Niemczech, które miały być cudowne, okazuje się, że nie jest tak idealnie jak sobie wyobrażali. Niemcy to ulubiony kierunek migracji zarobkowej dla Bułgarów – ok. 50 tys. mieszka na terenie Niemiec. Przyjeżdżający pracownicy mają wysoki poziom kwalifikacji, a pracują w obszarach o niskim wynagrodzeniu. Większość Bułgarów pracuje w branży budowlanej, gastronomii, transporcie, rolnictwie czy zajmuje się sprzątaniem budynków. 
Moderatorem części Rozwój regionalny – Panel dyskusyjny była dr Joanna Korczyńska -Winiarczyk. Grzegorz Wysocki (Związek Zawodowy Pracowników Rolnictwa - ZZPR) zauważył, że by mówić o teraźniejszości należy wspomnieć o przeszłości. Na początku XX wieku bardzo wielu Polaków z sektora rolniczego decydowało się na emigrację zarobkową do Niemiec. Bardzo dobrze rozwinięte niemieckie rolnicze związki zawodowe wspomagały polskich rolników. Dokumenty sporządzano w języku niemieckim, by niemieccy pracodawcy wiedzieli, że Polacy znają przysługujące im prawa. W 1919 r. niemieckie związki zawodowe pokazując pewne wzorce czynnie pomagały w tworzeniu polskiego rolniczego związku zawodowego. W ten sposób powstał pod Poznaniem Związek Zawodowy Rolników i Fornali. Na tym nie skończyła się niemiecka związkowa pomoc, mogliśmy na nią liczyć także przed i po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Mówiąc o prawach sezonowych pracowników migracyjnych pracujących w Niemczech w rolnictwie należy pamiętać, że to nie tylko zbiory plonów, ale i hodowla. W Polsce w branży hodowlanej pracują Ukraińcy, jest to często praca na umowę o pracę, na cały etat, ciągła przez kilka lat. Poruszył także temat związany z pomocą pracownikom migracyjnym. Dla przykładu, np. Niemcy widząc problem związany z migrantami czasowymi, w ramach programu krajowego, stworzyli biura pomocy migrantom (biura językowe). Jego zdaniem stworzenie w Polsce takich biur językowych z pomocą dla tych, którzy przyjeżdżają w najliczniejszej grupie jest rolą związków zawodowych, a przy okazji moglibyśmy oddać to, co kiedyś sami dostaliśmy. 
Janina Matuiziene (Litewska Konfederacja Związków Zawodowych - LPSK) mówiła o związku rolniczym, który jest częścią LPSK i jest słaby, ale są prowadzone działania, by go wzmocnić. Częścią LPSK jest także związek związany z branżą budowlaną, który jest silny. Litwa wysyła więcej pracowników niż przyjmuje. Od 1990 r., od odzyskania niepodległości, liczba ludności spadła o 23% - 845 tys. osób wyjechało z Litwy; w 1990 r. żyło na Litwie 3,7 mln mieszkańców, w 2017 – 2,8 mln. Na Litwie żyje coraz więcej starszych osób, brakuje wysoko wykwalifikowanych fachowców, a młodzi wyjeżdżający do pracy za granicę nie planują powrotu. „Ściśle współpracujemy z inspekcją pracy, by cudzoziemcy nie byli ofiarą dumpingu płacowego. (…) Związkowcy biorą czynny udział w procesie zatrudniania cudzoziemców, w tym pilnują, by płaca była na tym samym poziomie, niezależnie czy są z UE czy spoza. (…) Raz na 3 miesiące podawane są przez zakłady pracy średnie wynagrodzenia, co bardzo nam się podoba i pomaga w układach zbiorowych. (…) Średnie wynagrodzenie wynosi 817 euro. (…) Aktywnie przygotowujemy reformę oświaty, gdyż duży odsetek osób z wyższym wykształceniem i tak pracuje fizycznie” – mówiła. 
Bohumir Dufek (czeski związek pracowników rolnictwa i żywności OSPZV ASO) przedstawił sytuację na czeskim rynku. OSPZV ASO z dużą uwagą przygląda się pracownikom migracyjnym, a w szczególności pracownikom w rolnictwie. Od 25 lat podpisany jest układ zbiorowy w rolnictwie, który obejmuje większość pracowników zatrudnionych w Republice Czeskiej. Migracje pracownicze powodują, że spadają wynagrodzenia. Szczególnie ważny jest proces włączania pracowników migracyjnych w życie społeczne. W Komisji Trójstronnej utworzono komisję zajmującą się pracownikami migracyjnymi. Związki zawodowe i pracodawcy spierają się o pracowników z Ukrainy. Pracodawcy uważają, że brakuje im pracowników i są gotowi sprowadzać ich z Ukrainy. Związki zawodowe wyraziły zgodę na sprowadzenie 1 tys. pracowników z Ukrainy, z zastrzeżeniem, że jest to najwyższa możliwa liczba pracowników migracyjnych, na jaką mogą się zgodzić. Jednym z większych błędów na rynku pracy było wprowadzanie agencji pośrednictwa pracy tymczasowej, które często łamią prawo pracy, zatrudniają ludzi i wypożyczają ich do innych zakładów za bardzo niskie wynagrodzenia. 
Vasyl Andreyev (Construction and Building Materials Industry Workers' Union of Ukraine) powiedział, że Ukraina ma kolejną falę emigracji spowodowaną wojną. Przekłada się to na utratę płacy i niskie płace - płaca spadła trzykrotnie. Ocenia się, że Ukraina w ciągu ostatnich trzech lat straciła 1,6 mln ludzi. Migracja przyczynia się do rozpadu rodzin, bo większość pracowników wyjeżdzających do Polski to mężczyźni. Obecnie związki zawodowe z Ukrainy stworzyły z polskimi związkami nieformalne sieci współpracy, by pomagać pracownikom migracyjnym z Ukrainy, ale także by przeciwdziałać handlowi pracownikami
Jak zauważył Iulian Negru (rumuński związek zawodowy pracowników budownictwa FGS Familia) Rumunii stali się emigrantami - przez ostatnie 20 lat wyjechało 3 mln osób. Przełożyło się to na obecną sytuację na rynku pracy, na którym jest duży problem - nie ma dość pracowników w branży budowalnej, która potrzebuje ok. 200 tys. pracowników. Wprawdzie przyjeżdżają pracownicy z Mołdawii, Ukrainy, Chin i Wietnamu, ale jest ich za mało i nadal brakuje rąk do pracy. 
Moderatorem części Blok 2 - Doradztwo dla pracowników migracyjnych, pomoc prawna, szkolenia i inne formy pomocy/dobre praktyki była Katharina Varelmann (PECO-Institut). Letitia Matarea Tuerk (Europejska Organizacja Pracowników Migracyjnych - EVW) pracuje we Frankfurcie w zespole, którego celem jest realizacja, powstałego w 2011 r. projektu „Projekt Uczciwa Mobilność” (Faire Mobilität). Projekt ten przyczynia się do wyegzekwowania stosownych płac i uczciwych warunków pracy dla pracowników ze środkowo- i wschodnioeuropejskich państw UE na niemieckim rynku pracy. Zarząd Federalny DGB (Niemieckie Zrzeszenie Związków Zawodowych) jest odpowiedzialny za całość projektu. Obecnie w ramach projektu działa 8 punktów doradczych w Niemczech. W każdym punkcie jest, co najmniej 2 doradców, każdy z doradców mówi, w co najmniej jednym języku środkowoeuropejskim, najczęściej jest to język polski, bułgarski, ukraiński. Celem jest by doradzać pracownikom migracyjnym i rozwiązywać problemy poza salą sądową.
Ellen Hoeijenbos (holenderski związek pracowników budownictwa FNV) mówiła o swoim wieloletnim doświadczeniu z pracownikami migracyjnymi. Praca związkowa w Holandii nie ma końca, codziennie na budowach pojawiają się problemy – przedsiębiorcy chcą zatrudniać po najniższych kosztach, a pracownicy nie zawsze są członkami związków zawodowych, tylko są to pracownicy migracyjni i obejmują ich inne warunki pracy. W Holandii często to agencje pośrednictwa pracy przysyłają pracowników migracyjnych na budowy. Niestety nie są oni uwzględniani w statystykach i to jest powód błędów w interpretacji danych na poziomie narodowym lub europejskim. Kwestia ta wymaga debaty na szczeblu europejskim, gdyż obecne dane nie odzwierciedlają prawdziwej sytuacji w branży. Jej zdaniem praca związkowa jest teraz ważniejsza niż 30 lat temu, gdyż to właśnie dzięki związkom możemy uzyskać informacje na temat realnej sytuacji w branży, nie tylko budowlanej. 
Bożena Domańska (organizacja Respekt, zrzeszająca opiekunki przy szwajcarskich związkach zawodowych VPOD) mówiła o pracy oraz sytuacji opiekunek w Szwajcarii. Opiekunki są dość specyficzną grupą zawodową – pracują w różnych miejscach i jest dość trudne, by je zrzeszyć. Organizacji Respekt, jako jedynej w Europie udało się - stowarzyszenie liczy obecnie 60-70 członków. Prelegentka przedstawiła porównanie wynagrodzeń - w Szwajcarii minimalne wynagrodzenie wynosi 3000 franków, średnia krajowa to 6000, jako opiekunka zarabiała 3000 franków, a firma pośrednicząca w jej zatrudnianiu pobierała od rodziny 11 000 franków. W 2011 r. Bożena Domańska zwróciła uwagę pracodawcy na łamanie warunków umowy zatrudnienia i upomniała się o wyższe wynagrodzenie. Została za to dyscyplinarnie wyrzucona z pracy. Pomoc otrzymała od Szwajcarów, sprawa trafiła do sądu, do wyroku jednak nie doszło, bo strony zawarły ugodę. Chorym dalej opiekowała się jej koleżanka Agata J., którą pracodawca zatrudnił na jeszcze gorszych warunkach. Kobiety postanowiły zwrócić się do związków zawodowych i skierować sprawę do sądu. Sprawa Agaty J. to precedens i pierwsza próba dochodzenia przez zagraniczną opiekunkę praw przed sądem. W 2014 r. Agata J. wygrała przed Sądem Cywilnym w Bazylei proces o nadpłatę 14 tys. franków za nadgodziny oraz 24 godzinną gotowość do pracy. 
Agata Żuraw (PSPM) opowiedziała o działalności Stowarzyszenia, które jest organizacją pozarządową działającą na rzecz pracowników polskich pracujących za granicą. Od założenia w 2006 r. PSPM współpracuje ze związkami zawodowymi w Polsce i za granicą, ze stowarzyszeniami, organizacjami polonijnymi, urzędami oraz instytucjami naukowymi na rzecz poprawy warunków pracy Polaków za granicą oraz rozszerzenia ich wiedzy o kraju, w którym zamierzają podjąć pracę, przed ich wyjazdem. W 2006 r. krótko po wejściu Polski do UE otworzyły się granice i wiele osób zdecydowało się na wyjazd zarobkowy, nie zastanawiając się nad warunkami pracy w poszczególnych krajach. Nagminnie w tamtym czasie zdarzały się sytuacje wykorzystywania pracowników, którzy prosili rodziny w Polsce o pomoc w ustaleniu gdzie mogą znaleźć pomoc. Pierwsze lata pracy Stowarzyszenia to głównie ciężkie przypadki nagminnego łamania praw pracowniczych, niewypłacanie wynagrodzeń przez kilka miesięcy, albo w ogóle (nawet za kilka miesięcy). Po 12 latach sytuacja troszeczkę się zmieniła. Teraz pracownicy z wszystkich branż zgłaszają się do PSPM przed swoim wyjazdem prosząc o informacje dotyczące warunków pracy w danym kraju, o kontakt do związków zawodowych, organizacji polonijnych. 
Zdaniem Adama Rogalewskiego (Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych - OPZZ) mówiąc o pracownikach migracyjnych należy rozróżnić tych, którzy są mobilni i poruszają się pomiędzy krajami i tych, którzy są delegowani. Dla przykładu kierowcy ciężarówek są delegowani. W grupie zawodowej pracowników budowlanych czy opiekunów domowych jest szansa wprowadzenia związków zawodowych. Jego zdaniem związki zawodowe powinny zmienić nastawienie do migrantów. Łatwiej jest przyciągnąć do związków pracowników migracyjnych, niż młodych ludzi w krajach ojczystych. Ważna jest współpraca z kościołami, z polskimi ambasadami i konsulatami. W Szwajcarii 70% migrantów pracuje na budowie, bo Szwajcarzy nie chcą podejmować tego rodzaju pracy. Za kilkanaście lat podobna sytuacja może być w Polsce, na budowach będą pracowali głównie pracownicy z Ukrainy. 
W maju 2016 r. powstał związek zawodowy zrzeszający Ukraińców, którego przewodniczącym jest dr Yurij Karygin (Związek Zawodowy Pracowników Ukraińskich). Związek powstał pod skrzydłami OPZZ, które koordynowało i wspierało merytorycznie proces jego tworzenia. Oficjalną działalność związek rozpoczął w styczniu 2017 r. Związek przeprowadził dużą kampanię informacyjną – przygotowano broszurę informacyjną, prezentację, ukazały się informacje w polskiej prasie i radiu, nawiązano kontakt z kościołami (grekokatolickim, prawosławnym i synagogą). Tam gdzie nie ma OPZZ inne związki zawodowe, takie jak NSZZ „Solidarność” starają się pomagać Ukraińcom w przypadkach naruszania ich praw. Jak zauważył, najbardziej narażeni są Ukraińcy, którzy przyjeżdżają w ciemno, nie mając żadnych informacji. Związek współpracuje także z Fundacją przeciwko Handlowi Ludźmi i Niewolnictwu „La Strada” i ze strażą graniczną. Dużym problemem są pośrednicy pracy (z Ukrainy i z Polski), którzy wywożą ludzi do nielegalnej pracy, np. do Niemiec. 
Moderatorem części Blok 3 - Przyszłość pracowników migracyjnych w związkach zawodowych – strategie organizacji związkowej. Przykłady organizowania pracowników migracyjnych – sukcesy i porażki, a także wynikające z nich wnioski był Darek Kucharski (NSZZ „Solidarność”). Jako pierwsza głos zabrała Magdalena Zielińska-Zapaśnik (NSZZ „Solidarność” Region Mazowsze). Konstytucja RP i ustawa o związkach zawodowych nie ograniczają przynależności związkowej ze względu na narodowość. Związki zawodowe w Polsce chcą zasilać swoje struktury pracownikami obcokrajowcami. Została założona „Organizacja Międzyzakładowa NSZZ ‘Solidarność’ Pracowników Tymczasowych”, która dociera do pracowników ukraińskich na terenie kraju i oprócz przedstawiania praw pracowniczych oferuje także pomoc przy zaklimatyzowaniu się w Polsce. Komisja Krajowa podjęła się projektu, który współrealizuje z dwunastoma organizacjami partnerskimi z czterech państw (Polska, Litwa, Łotwa, Estonia). Projekt noszący tytuł „Promocja współpracy międzynarodowej pomiędzy zainteresowanymi stronami oraz rozpowszechnianie najlepszych praktyk w celu wzmocnienia egzekwowania prawodawstwa europejskiego w zakresie problematyki pracowników delegowanych” jest dofinansowany ze środków Unii Europejskiej. Celem projektu jest zwiększenie dostępności i przejrzystości informacji, poprzez współpracę partnerów społecznych z właściwymi władzami publicznymi, w celu poprawy wdrażania i stosowania dyrektywy unijnej o delegowaniu pracowników w ramach transgranicznego świadczenia usług. NSZZ „Solidarność” wspólnie z OPZZ i Forum Związków Zawodowych (FZZ) pracuje nad założeniami do projektu ustawy o zmianie ustawy dot. promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, która dałaby możliwość łatwiejszego dostępu do polskiego rynku pracy pracownikom migracyjnym zza wschodniej granicy, na których pracę jest zapotrzebowanie.
Lisa Bauch (niemiecki Przemysłowy Związek Zawodowy Budownictwo-Rolnictwo-Środowisko - IG BAU) wymieniając cele polityczno-społeczne związku mówiła m.in. o celu długofalowym, by wszyscy pracownicy pracowali za to samo wynagrodzenie. Pracownicy wschodnioeuropejscy są sceptyczne nastawienie do związków zawodowych. IG BAU jesienią chce wprowadzić nowy regulamin dot. składek – skoro pracownicy tymczasowi pracują przez kilka miesięcy, a potem wyjeżdżają, to nie mają interesu w tym, żeby płacić i wstępować do tego związku. Obecnie składka wynosi 1,75% wynagrodzenia. W planach jest członkostwo na czas określony (3, 6, 9, 12 miesięcy) i składka ograniczona w wysokości 10-15 euro. Europejski Związek Pracowników Migracyjnych będzie nadal wspierał IG BAU oraz tych, którzy docierają do ludzi mówiących tylko w języku ojczystym. Do polityki układów zbiorowych związek potrzebuje większej ilości członków.
Zdaniem Sebastiana Barańskiego (Centrum Organizowania Związków Zawodowych - COZZ) związki zawodowe działające w Europie Środkowo-Wschodniej muszą dostrzec błędy, jakie popełniły związki zawodowe z zachodu. Niedostrzeganie problemów pracowników migracyjnych prowadzi w dłuższej perspektywie do zaniżania standardów pracy przez pracodawców, co np. może skutkować tym, że polski pracownik usłyszy od pracodawcy, że jak mu nie pasują warunki pracy to niech się zwolni, bo na jego miejsce przyjdzie pracownik z Ukrainy, który przyjmie tę pracę za niższe wynagrodzenie. Ważne jest, by działać i nie dzielić ludzi na migrantów, pracowników z Polski, pracowników z Ukrainy tylko na pracowników konkretnej firmy albo konkretnej branży - bez znaczenia jest, kto z jakiego kraju pochodzi, jaką religię wyznaje. Organizując związki zawodowe trzeba pamiętać, że lepszy jest jeden silny związek reprezentujący wszystkie grupy i by dotrzeć, do co najmniej 50% + 1 pracowników.
Joseph Treiber (austriacki Związek Zawodowy Pracowników Sektora Publicznego - GÖD) podkreślił, że praca związków zawodowych polega na bezpośrednim kontakcie z pracownikami, także pracownikami migracyjnymi. Do związków zawodowych najczęściej zgłaszają się ci, którzy mają problem, a nie ci, którzy chcą się zapisać. Niestety po otrzymaniu pomocy osoby te odchodzą od związku zawodowego. Pracownicy migracyjny często są zatrudniani w małym wymiarze czasu i zarabiają 450 euro na miesiąc, co oznacza, że nikt nie musi płacić składek na ubezpieczenie zdrowotne, emerytalne, wypadkowe, itd. Na małej umowie za 450 euro można pracować od 1 do 14 dni w miesiącu, i pomimo nie odprowadzania żadnych składek każdy, kto pracuje ma ubezpieczenie wypadkowe (nawet, jeśli nie płaci składek na ubezpieczenie). Pracodawcy zatrudniają na tej podstawie pracowników, którzy pracują przez cały miesiąc, a różnicę pomiędzy normalnym wynagrodzeniem a małą umową wypłacają na czarno. W Austrii 1170 euro wynosi wynagrodzenie brutto pracownika emigracyjnego; 1500 euro wynagrodzenie minimalne, a 7,90 stawka godzinowa.  
 
Moderatorem części Rola związków zawodowych oraz ruchów społecznych w organizowaniu pracowników migracyjnych; Rekomendacje – panel dyskusyjny był Krzysztof Getka (Fundacja im. Friedricha Eberta w Polsce - FES). Arnd Spahn (EFFAT) jako sekretarz związkowy zajmuje się opracowywaniem strategii związkowych, by wdrażać zamierzone cele. Potrzebna do tego jest stała wymiana informacji pomiędzy wszystkimi organizacjami EFFAT. W Europie jest 15 mln gospodarstw rolnych, 10 mln pracowników pracuje w rolnictwie, 1 mln zakładów produkuje taką wartość jak 14 mln innych gospodarstw rolnych bez zatrudnionych dodatkowych pracowników. Ponad 4 mln pracowników w Europie to pracownicy migracyjni, czyli ponad 40% pracowników w tym sektorze. Celem EFFAT jest poprawa warunków socjalnych pracowników i taka sama płaca za taka samą pracę, ale jest to zadanie na płaszczyźnie narodowej. Wpływ na to, kto i na jakich warunkach będzie zatrudniony mają związki zawodowe oraz partnerzy społeczni w poszczególnych krajach. W 2023 r. będzie reformowana cała ogólna polityka rolna Unii Europejskiej. EFFAT chce doprowadzić do sytuacji, w której pracodawcy, którzy naruszają przepisy zatrudniania pracowników otrzymywaliby mniej dopłat bezpośrednich z Unii Europejskiej lub dopłaty te zostałyby wstrzymane. Jeśli pracodawca otrzymuje 50% z dopłat i łamie przepisy to przekazać te 50% do funduszu narodowego, by przeznaczyć je na rzecz zrównoważonego rolnictwa. „Nasz wkład na szczeblu europejskim może poprawić nieludzką sytuację milionów pracowników w europejskim rolnictwie” – mówił. 
Karin Pape (Kobiety w zatrudnieniu nieformalnym: globalizacja i organizacja - WIEGO) pełni funkcję zastępcy dyrektora i jest odpowiedzialna za sprawy organizacyjne WIEGO. Jest to organizacja członkowska nieformalnych pracowników. Członkami mogą być związki zawodowe, organizacje pracownicze. Organizacja przyjmuje wszystkich, warunkiem koniecznym jest akceptacja przez rząd. Działalność oparta jest na zasadzie członkostwa, jest status i zasady zgodne z zasadami demokratycznymi. Działają jak związek zawodowy. Trzeba zajmować się nieformalnymi pracownikami, gdyż w innym przypadku będą oni wykluczeni. WIEGO koncentruje się na pracownikach pracujących w domach (samozatrudnienie, praca chałupnicza przy żywności lub produkcja ubrań, a ktoś inny sprzedaje); sprzątaczkach, kucharzach pracujących w domach, ale także, np. tych, którzy zbierają śmieci. Pracownicy nieformalni, którzy też mają wkład w rozwój gospodarki, wprawdzie nie płacą podatków, ale ponoszą koszty związane ze swoją działalnością, np. sprząta śmieci i musi płacić za dostęp do rynku. 
Hedvika Janeckova (Multicultural Center Praha) przedstawiła po krótce organizację, którą reprezentuje. Jest to powstała w 1999 r. instytucja typu non-profit, zaangażowana na rzecz edukacji, badań polityki oraz orzecznictwa w różnych dziedzinach nie tylko, jeśli chodzi o pracę migrantów. Misją jest szanowanie praw człowieka, równość polityczna, zrozumienie międzykulturowe, jeśli chodzi o pracowników migracyjnych. Związki zawodowe mają dużą wiedzę i doświadczenie, ważne jest, by współpracować na rzecz poprawy sytuacji pracowników migracyjnych w Czechach. W 2015 r. było 320 tys. pracowników migrujących (większość ze Słowacji, Polski, Rumunii i Bułgarii); 75% pracowników pochodziło z krajów spoza Unii (Ukrainy, Rosji, Wietnamu i Mołdawii). Znajdują oni zatrudnienie głównie w budownictwie, produkcji usług. Najczęstszymi nieprawidłowościami są: wykorzystywanie, niewłaściwe warunki pracy, długie godziny pracy, intensywność pracy, brak bezpieczeństwa, niepłacenie wynagrodzeń, wymuszona praca, przemyt ludzi. Zdaniem prelegentki, sytuacja pracowników migrujących w Czechach wynika z braku zaangażowania się w ich sprawy pracownicze związków zawodowych. 
Podczas konferencji w dyskusji głos zabrali miedzy innymi: Zbigniew Sikorski, który mówił o działaniach NSZZ ,,Solidarność’’, związanych z podniesieniem stawki minimalnej płacy dla pracowników z każdej branży. Przypomniał także, że to na wniosek NSZZ „Solidarność” trwają w Polsce prace nad nową ustawą o związkach zawodowych oraz Sejm powołał Komisję Kodyfikacyjną Prawa Pracy. 
Jadwiga Cimerowska (Sekretariat Rolnictwa NSZZ „Solidarność”) mówiła o spółkach strategicznych, w których jest automatyzacja i nie ma potrzeby zatrudniania dużej ilości pracowników. Inaczej sprawa wygląda przy hodowli, np. bydła mlecznego, gdzie potrzeba pracowników. Wszystko zależy od rodzaju rolnictwa i maszyn. 
Mirosław Hołda (Sekretariat Budownictwa i Przemysłu Drzewnego NSZZ „Solidarność”) pytał o liczebność związków zawodowych w Rumunii i na Ukrainie. Iulian Negru podał dane, według których w Rumunii do związków przynależy 30 tys. pracowników, w tym prawie 10% stanowią pracownicy sektora budowlanego. Z kolei na Ukrainie – 86 tysięcy pracowników przynależy do związków, w tym 31% to reprezentanci sektora budowlanego.
Maria Anioł (Europejskie Stowarzyszenie Pracowników Migracyjny) pracuje głównie w biurze, ale często wyjeżdża do pracowników, np. kiedy w Niemczech zaczął się w kwietniu/maju sezon szparagów, pracownicy Stowarzyszenia wyjechali na pola. Większość pracujących tam migrantów pochodziła z Rumunii, Polski, Bułgarii i nie wiedziała ile ostatecznie zarobi, ile pobierane jest z ich wynagrodzenia na mieszkanie i na posiłki. Ostatecznie mieli dowiedzieć się dopiero przy wyjeździe. Mówiła o projekcie, który ruszy w listopadzie br. i związany jest z uruchomieniem w ciągu dwóch lat informacyjnej aplikacji telefonicznej w różnych językach, skierowanej do pracowników migracyjnych, głównie z rolnictwa. 
Podsumowanie konferencji
Doktor Rafał Towalski (Szkoła Główna Handlowa) rozpoczął wypowiedź od swojej pierwszej refleksji, która dotyczyła Dnia Świstaka - dobrze gdybyśmy przestali mieć wrażenie, że od paru lat ciągle rozmawiamy o tym samym. Profesor Kaczmarczyk w swoim wystąpieniu podkreślił, jak bardzo ważnym zjawiskiem są migranci – średnio 1 na 10 mieszkańców w danym kraju jest imigrantem. Jak zauważył, podczas konferencji bardziej skoncentrowano się na negatywach migracji. W krajach, z których wyjeżdżają tworzy się drenaż rynku pracy, dzieją się złe rzeczy na poziomie społecznym, rozerwane zostają więzi społeczne w kontekście rodziny. Pojawiającymi się negatywnymi efektami w krajach przyjmujących migrantów są dumping na rynku pracy, zła sytuacja ekonomiczna emigrantów, a rodzaj wykorzenienia i zerwanie więzi tworzą niebezpieczną mieszaninę wybuchową zachowań antyspołecznych, i o tym trzeba pamiętać. Łamanie praw pracowniczych jest wyzwaniem dla związków zawodowych. Doktor Towalski przytoczył słowa Clemensa Rode, który powiedział, że trudno oprzeć się wrażeniu, że będąc w tej samej Europie żyjemy w istocie na wielu różnych planetach przynajmniej, jeśli chodzi o stosunki pracy. „Dziwi mnie nieco, z punktu widzenia osoby, która nie jest związkowcem, taka złudna nadzieja, że tych ludzi można zorganizować. Przecież, jeżeli oni nie są zorganizowali we własnym kraju, to nie oczekujmy, że się zorganizują w innym kraju. Często sprowadzamy problem zorganizowania tych ludzi do problemu językowego, a to nie jest tylko problem językowy. To jest kapitał kulturowy i kapitał społeczny. To jest też problem zupełnie innego rodzaju migracji niż ma ona miejsce w Stanach Zjednoczonych. Migracje europejskie są inne niż migracje w Stanach Zjednoczonych, które się asymilują. W Europie są to tylko więzi krótkotrwałe, migranci nie będą wracać i nie budują trwałych relacji. Tym bardziej z różnego rodzaju organizacjami, nie planują pobytu w danym kraju na dłuższą metę, ich pieniądze i głowy są gdzieś indziej” – mówił. Zdaniem dr Towalskiego nie zwracamy uwagi na to, że tworzy się współczesny system niewolnictwa, a tworzą go pośrednicy pracy, którzy nie posiadają ani kapitału ani pracy. To jest prawdziwy problem w Europie i z nim należałoby się zmierzyć. To agencjom trzeba zajrzeć w dokumenty, to one są jedną z przyczyn problemów, jakie dotykają pracowników migracyjnych, którzy zawierzają komuś, kto nigdy nie spełni oczekiwań.
 
Thomas Hentschel (PECO Institut) podkreślił, że konferencja ta pokazuje, jak silną i mocną grupą jesteśmy oraz fakt, że wszyscy jedziemy na tym samym wózku. Przyznanie się, że jest się krajem migracyjnym, to pierwszy krok do podjęcia odpowiednich działań. Migracja zarobkowa często wiąże się z wyzyskiem i niejednokrotnie to pracodawcy legalnie omijają funkcjonujące prawo, co prowadzi do dumpingu. Rząd i politycy muszą być zainteresowani ograniczeniem wyzysku, a państwo nie powinno dopuszczać do rozwoju przestępczości na swoim terytorium. Związki zawodowe muszą się zmieniać i wyciągać wnioski z działalności innych, odbiurokratyzować się i postawić na innowacyjność.